Ostatniej nocy w Bukareszcie, to było pierwsze miejsce, do którego poszliśmy.
Piliśmy piwo, dostawaliśmy darmowe shoty i graliśmy na gitarze.
Skończyło się na tym, że otoczył nas krąg ludzi, gdy ja i paryżanka śpiewałyśmy piosenki po francusku!
Potem zagrałem nawet jedną z piosenek, które napisałem w tamtym tygodniu: Sharp and flat.
Wszyscy to pokochali.
Oczywiście, skoro śpiewałem autorską piosenkę, musiałem opowiedzieć trochę o jej historii.
Jeden z chłopaków grających na gitarze (nazwijmy go Bob Ross) szczególnie się zainteresował i zapytał mnie więcej o niego.
A kiedy dowiedział się, że nigdy wcześniej nikogo nie pocałowałem, nawet zaoferował, że pójdzie na górę i znajdzie mi kogoś!
(Grzecznie odmówiłem.)
Było wiele rzeczy z tej podróży, które tak bardzo chciałem zapomnieć...
Ale zawsze będę pamiętać, jak o północy dostawałem rady miłosne od Irlandczyka z gitarą, siedząc na ławce w hostelu w Bukareszcie w Rumunii :)
Byłeś tu już raz, więc nie muszę ci mówić, jaki tu panuje klimat.
Po prostu zrób mi przysługę i zaśpiewaj piosenkę lub dwie, gdy tam będziesz.
______
TZAYLA
~ Przygoda Brzmi TAK ~