Dobra, pogadajmy o szlaku Sefton Bivvy, ale najpierw mała historyjka. Dostałem trochę po głowie w internecie po opublikowaniu zdjęć z tej wędrówki i szczerze mówiąc, słusznie. Na zdjęciach miałem na sobie podkoszulek, i chociaż było mi ciepło od wędrówki, kiedy je robiono, na pewno miałem spakowanych więcej warstw. Lekcja z tego taka: zawsze bądź przygotowany w środowisku alpejskim. Pogoda w górach Aotearoa może zmienić się błyskawicznie, bezchmurne niebo może w mgnieniu oka stać się paskudne, więc zabierz sprzęt, nawet jeśli myślisz, że go nie potrzebujesz.
Mimo to, ta wędrówka prawdopodobnie nie jest dostępna, jeśli czytasz to w połowie 2025 roku. Musisz przejść około 3 km wzdłuż szlaku Hooker Valley Track, aby dotrzeć do rozwidlenia, ale cały ten szlak jest zamknięty do połowy 2026 roku, ponieważ DOC wymienia mosty wiszące. Jeśli jest otwarty, kiedy to czytasz, masz szczęście. Oto jak znaleźć najstarszą chatę w Parku Narodowym Aoraki/Mount Cook.
Zacznij na kempingu White Horse Hill i podążaj szlakiem Hooker Valley Track przez około 3 km. Kiedy miniesz toalety na szlaku, miej oczy szeroko otwarte, łatwo to przegapić. Tuż przed małym mostkiem, zejdź z promenady w lewo. Zobaczysz słabą ścieżkę i kilka znaczników prowadzących w stronę Hooker Hut. Podążaj nimi przez chwilę, ale nie skręcaj do chaty. Zamiast tego, idź prosto (technicznie w prawo, wzdłuż strumienia). To tutaj zaczyna się trasa Sefton Bivvy i jest ona całkowicie nieoznakowana.
Pobierz mapę przed wyjazdem, AllTrails działa dobrze. Od tego momentu będziesz podążać za kamiennymi kopcami przez następne 2,5 km. Cała trasa ma około 6,5 km w jedną stronę (13 km w obie strony), a choć pierwsze 4 km są dość płaskie, ostatni odcinek wspina się na prawie 1000 metrów. Jest stromo i kamieniście, zdecydowanie nie jest to spacer po parku. Będziesz wspinać się po luźnych kamieniach, serpentynach i nierównym terenie. Nie polecam tej wędrówki, chyba że masz solidne doświadczenie w trekkingu, mapę, dobrą pogodę i odpowiedni sprzęt. Ponadto, idź tylko latem, chyba że masz odpowiedni sprzęt alpejski, taki jak raki i czekan.
Kiedy w końcu dotrzesz do bivvy, naprawdę warto. To malutka, jaskrawo pomarańczowa chata, schowana tuż obok lodowca, i szczerze mówiąc, wygląda jak coś z kuli śnieżnej. Bivvy mieści cztery osoby, jest całkowicie bezpłatne i działa na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Ja zrobiłem to jako jednodniową wędrówkę (co zajęło mi łącznie 5 godzin), ale byłoby naprawdę magicznie zostać na noc, jeśli pogoda jest dobra.
Dziki widoki, strome podejście i kawałek historii szczytów górskich – to prawdziwa przygoda, ale taka, którą należy podjąć z ostrożnością i szacunkiem dla warunków.